On kocha, ona już nie... albo na odwrót

Wielokrotnie zdarza mi się pisanie pozwów rozwodowych dla par, które zgodnie decydują się na rozwód, ponieważ uczucie pomiędzy nimi wygasło, a za uczuciem poszły inne więzi ich łączące.
Jednak nie zawsze tak jest. Często jedna strona dochodzi do wniosku, że nie chce już być w związku, który stał się dla niej utrapieniem, a druga twierdzi, że nadal kocha. Co wtedy?
Wówczas spokojnie można napisać i złożyć pozew rozwodowy jeśli doszło do wygaśnięcia dwóch pozostałych więzi łączących małżonków: więzi fizycznej i gospodarczej.
Jeśli od jakiegoś czasu nie sypiacie już ze sobą, każde z Was ma odrębne pieniądze, swój własny rachunek bankowy, na koszty utrzymania mieszkania "składacie się", a każde z Was jada oddzielnie, wówczas Sąd powinien stwierdzić, że wszystkie więzi: uczuciowa (prawdopodobnie tylko jednostronna), fizyczna i gospodarcza uległy rozpadowi i jest to przesłanką do orzeczenia rozwodu.
Jest jeszcze jeden warunek, a mianowicie rozpad powinien być "trwały", a więc trwać dłużej niż kilka dni czy tygodni i nie powinno być widoków na naprawę związku. To trzeba wykazać przed Sądem. Wówczas twierdzenie jednego z małżonków, że "nadal kocha" i "nie da rozwodu" nie będzie żadną przeszkodą w uzyskaniu wyroku rozwodowego.